Przejdź do głównej zawartości

Posty

Witajcie ponownie!

MonuMentalnie powraca na Blogger!    Jak pewnie zdążyliście się zorientować, wielkie życiowe zawirowania sprawiły, że blog MonuMentalnie zaliczył parę etapów rozwoju.  Po pierwsze, przeniosłem się na witrynę monumentalnie.com, żeby przez rok przetestować jak będzie się sprawdzać rozwiązanie, które sam stworzę. Wykonałem stronę w wordpressie, dostosowałem do własnych potrzeb i zrobiłem coś, co wydawało mi się bardzo porządnym dziełem. Eksperymentowałem trochę na nim,  pisząc między innymi posty z wykorzystaniem AI, żeby sprawdzić odbiór tego typu treści.  Co by nie mówić, sprawdziło się to aż za dobrze. Tempo, w jakim rozwija się teraz sztuczna inteligencja jest... szalone. Na tyle szalone, że w przeciągu tego roku, z narzędzia, którym mogłem wspomagać się tworząc artykuły w przeciągu paru minut, do tego, że jestem niemal pewien, że teraz za pomocą LLMów można wytworzyć całą książkę, a może i nawet serie książek.  Mam co do tego bardzo mieszane uczucia, a mo...

Stworzyłem książkę dla dzieci wykorzystując AI

 Sztuczna inteligencja (AI - artificial intelligence) stała się ostatnimi czasy nad wyraz popularna. I trudno się dziwić. Rzadko się zdarza, żeby jakiś wynalazek miał w końcu tak wiele zastosowań. Jest ona wykorzystywana w ogromnej ilości przypadków, od programowania, przez medycynę i finanse, po pracę kreatywną, jak na przykład tworzenie grafiki. AI jest ostatnio odpowiedzialne między innymi za diagnozowanie u pacjentów schizofrenii za pomocą analizy obrazów, z większym powodzeniem niż lekarze, tworzenie botów do inwestowania dających lepsze wyniki niż profesjonalni traderzy, pisanie gotowych schematów stron internetowych, czy tworzenie zaawansowanych grafik na podstawie zadanego tekstu w bardzo krótkim czasie. Wspaniale, prawda?    To zależy.  Po spopularyzowaniu AI od razu podniosły się głosy ludzi, których branża została przez nie usprawniona: Czy sztuczna inteligencja zabierze nam prace? Czy skończy się to wdrożeniem w życie scenariuszem rodem z Terminatora? A m...

Dzwonią dzwonki sań, ale to… listopad

       Nadeszła jesień, a razem z nią wszystkie jesieni przymioty. Zmianę było czuć już w samym wietrze, który z dnia na dzień z ciepłego, dającego krótką ulgę w upale, zamienił się w zimny i porywisty. Złote liście kłębiły się na ulicach, poruszane co i rusz to w jedną, to drugą stronę. Z nieba nieprzerwanie siąpił gęsty, klejący deszcz, z gatunku tych, których początkowo może i nie czuć, jednak z czasem podstępnie przenikają każde ubranie. Upalne dotychczas słońce zaczęło dawać zdecydowanie mniej ciepła, a jasna, błękitno złota pogoda ustąpiła odcieniom brązu, czerwieni i wszechogarniającej szarości. Jednak zimno, opadające liście, lśniące kasztany, pomarańczowe dynie i parująca w kubku słodka, mleczna kawa nie były jedynym, co przyszło z jesienią. Ludzie cieszyli się, wkładając na siebie swetry i wyciągając z szafy grubaśne koce, inni zacierali zziębnięte ręce i narzekali, pokasłując co i rusz. Nikt nie spodziewał się tego, co wkrótce miało nastąpić.    ...

Czy na pewno wiesz kim jesteś?

  Przeczytałem ostatnio o teorii mówiącej o tym, że obraz dotyczący naszej osoby różni się w zależności od tego, kto jest jego odbiorcą.      Inaczej mówiąc, Pani kasjerka w sklepie, którą widzisz przez krótką chwilę raz na jakiś czas może odbierać cię jako zupełnie inną osobę, niż twoi znajomi, którzy zamiast prostego szkicu mogą wykreować w swoich głowach skomplikowany tryptyk, napakowany rozmaitymi szczegółami. Tak samo, jak inaczej widzą cię twoi rodzice, rodzeństwo (jeśli takie “posiadasz”), czy współpracownicy.      Co myśli o tobie bezdomny, który oceniając twoją prezencję postanowił zagadać, żeby zapytać o parę złotych? Możliwe, że jego mniemanie na temat twoich cech osobowości pogłębi się jeszcze, zapewniając mu przy tym gratyfikację pieniężną. A co jeśli jego teza zostanie brutalnie odrzucona, kiedy z okazji tego, że dziś twój dzień nie należy do najlepszych, odmówisz mu datku? Może do tego odpowiesz coś w nie do końca miłym tonie. Nie ukry...

Karuzela strachu

 Najpierw okropnie się boisz. Potem bierzesz głęboki wdech. Witasz się z lękiem, opanowujesz Wyciągasz swą rękę i oswajasz nieco.  Nawet się uśmiechasz, choć trochę półgębkiem, Nieśmiało tak jakoś, na wspomnienie przeżyć,  Co z przeszłości wzięte witają cię w progu.  A potem znów jazda, bo zataczasz koło.  Musisz się nauczyć czyszczenia historii. Jak tego nie zrobisz, to skończysz jak derwisz. Wirując jak Wszechświat,  Strachem pochłonięty. 

Co, kurde, ma nie wyjść.

1.  Im bardziej się staram, tym gorzej wychodzi Muszę się rozluźnić, bo spięty, choć podziw, Mimo, że szukany, nadal nie przychodzi.  2. "Znów", "wciąż", "jakby", "niczym'" jest w użytku moim,  No innych słów nie znam, jest jeszcze "jakoby".  Napełniam, choć mieszek pełny do połowy.  3. Kiedyś było dobrze, choć teraz w to wątpię, Jak cofnę się w czasie, to jak zimna kąpiel. Lepiej jeszcze będzie, zrobimy to ziombel.  4. W trójeczkach zamknięty, psychodela lekka Cokolwiek to znaczy, to jaźń jest odcięta,  Bardziej podświadomie lecimy jak meskal.  5. Niezwiązane myśli, co robią znów sajgon Felerny ten wyścig, bez nagrody masz go, Więc po co się ścigać, ja z otwartą kartą.  6. Nie stawiam tarota, bo trochę się boję,  Że wyjdę na durnia, zamiast czarnym koniem,  Wyciągnąłbym rydwan, z sukcesem się swoję. 7. Siódemka zaklęta, jak improwizacja Widocznie ukryta, trochę jak Wakanda, Wydawać się mogło, lecz nie tak poprawna.  8. Podwija...

Rozmowy z Podświadomością, czyli Gruszka, mango i trzy zboża

- Nie usiądziesz nawet?  - Nie mogę, jestem tylko wytworem twojej wyobraźni. Poza tym, muszę coś ci pokazać.  - A, tak mi się właśnie zdawało, że skądś cię kojarzę. Który obszar? - Podświadomość.  - Nie wiedziałem, że się świecisz.  - Czasem tak, czasem nie. Teraz się świecę, bo ciemno było.  - Ciemno? Jest środek dnia.  - Naprawdę tak myślisz? Rozejrzyj się trochę.  - Cholera, na serio jest ciemno. Jak to się stało? Przed chwilą tu było jasno jak nie wiem.  - Księżyc zgasł.  - Zgasł? - No dobra, może nie do końca tak było. Po prostu jesteśmy teraz w twojej ciemnej stronie.  - Ciemnej stronie? Co ma do tego księżyc?  - The dark side of the moon, Floydów? Shadow? Mówi ci to coś, matołku? Junga nie czytałeś? - Co ja tu robię? - Zadajesz stanowczo za dużo pytań. Zdaj się na intuicję. - Ona też tu jest? - Nieśmiała jest trochę, ukryła się w tobie. Nie gadaj, tylko szukaj, czego chciałeś. Nie masz za dużo czasu.  - A czego chciałem?...

Wszystko płynie

 Bobry podobnie nie lubią tego stwierdzenia. Sam jednak uważam, że jest ono w swojej prostocie naprawdę potężną prawdą.  Wszystko płynie.  Nie udało Ci się czegoś zrobić? Możliwe, że tracisz właśnie swoją życiową okazję? No trudno, będzie ich jeszcze milion. Nadrobisz straty, jeżeli tylko uda Ci się dojrzeć to odpowiednie rozgałęzienie w jednej ze ścieżek, w które wchodzisz każdego dnia. Nie załamuj się nadmiernie, jeśli poniesiesz stratę.  Wszystko płynie.  Im więcej razy będziesz próbować, tym większe jest prawdopodobieństwo, że w końcu się uda. Wejdź do tej rzeki, tylko proszę, nie krzycz przy tym wszystkim na około, że morsujesz. Pracuj nad sobą. To jedyne, co możesz robić niezależnie od jakichkolwiek warunków zewnętrznych. Nieważne, czy jesteś akurat na kwarantannie, czy zarobiony/zarobiona po uszy w robocie, żeby tylko wyjść jakoś na plus w tych szalonych czasach, czy w norweskim więzieniu, w którym żywią lepiej niż w naszych rodzimych stołówkach, możesz p...

Nowy rok, stary ja

 No i stało się. Kolejny raz Ziemia okrążyła Słońce. Pozmieniało się trochę, nie ma co ukrywać. Cieszę się ogromnie, że postanowiłem dotrzymać swoich noworocznych postanowień. Tym razem postanowiłem przełożyć jakość nad ilość, co niewątpliwie przyczyniło się do tego małego sukcesu.  Piszę to po to, żeby ktoś z Was również mógł zmienić coś w swoim życiu. Coś, czego w sobie nie lubi, co mu wadzi i przeszkadza. Zamiast kolejny rok zaczynać biegać, przechodzić na dietę, czy iść na siłownię w styczniu, by potem odpuścić zanim nadejdzie luty, możecie zmienić swoje życie diametralnie, naginając na swoje potrzeby własną wolę. Płynąć na fali zmian, które i tak zachodzą w moim ostatnio dosyć burzliwym życiu wewnętrznym, wziąłem na barki dwa postanowienia.  Po pierwsze, nie piłem alkoholu przez cały rok 2020. Było to niewątpliwie ciekawe przeżycie. Międzynarodowy dzień kaca, jak nazywają niektórzy Nowy Rok, minął mi tak nieprzyjemnie, że postanowiłem wysiąść z tego wagonika i nie wl...

Odwróćcie w końcu tę klepsydrę!

 Gdy siedzę i myślę, jaki ugryźć temat, To w głowie mi grają znów jedynie świerszcze.  Potem eureka! Mam wątek, nareszcie! Lecz muszę się zbierać, powtarza się schemat...  Czas wciąż mi ucieka, jak złapać go w kleszcze? 

Spróbujmy być dla siebie bardziej życzliwi

Aldous Huxley był niewątpliwie ciekawą postacią. Napisał takie dzieła jak "Nowy wspaniały świat", "Wyspa", "Drzwi percepcji", czy "Filozofia wieczysta". Podczas swojego życia zdecydowaną większość czasu spędzał nad zgłębianiem ludzkiej psychiki i duchowości. Po wielu latach, będąc już w zaawansowanym wieku, podobno zdarzyło mu się wypowiedzieć poniższe słowa: Szukamy często dróg na skróty, pragniemy dobrego życia, sukcesu, poważania i uznania innych. Próbujemy na rozmaite sposoby zmienić na lepsze swoją sytuację, poprawiając sobie humor jedzeniem, używkami, hazardem, wirtualną rzeczywistością. Czasem usiłujemy przerzucać swoje problemy na innych, wyżywając się na nich za to, że sami nie potrafimy poradzić sobie z własnymi emocjami. Wściekamy się na cały świat, nie zgadzając się na zastaną rzeczywistość. Co zatem zrobić? Huxley, po ogromnej ilości czasu spędzonego na próbie odpowiedzi na to pytanie daje nam ciekawą opcję - spróbujmy być dla siebie...

Emocje

Nie wiem jak to się dzieje. Noszę w sobie tak wiele, ciągle mam coś do powiedzenia, ale jak siadam do pisania, znowu w głowie mam pusto. Próbuję poukładać chaotyczne myśli, schować je jakoś, upchać do szufladek, a jednak, kiedy tylko dopchnę je trochę na siłę, gotowe są zmienić się zaraz w sprężyny, czekające na jakikolwiek ruch, żeby wyskoczyć z powrotem i latać po głowie niczym cząsteczki w stanie gazowym.  Próbuję poukładać sobie życie, obrać kierunek, skupić na celu i pędzić do przodu, aż dotrę tam, gdzie chcę. Zamiast tego znów czuję się jak liść, który upadł przypadkiem na środku jeziora, kołysany to w jedną, to w drugą stronę. Od pewnego dnia, po wielu latach poszukiwania życiowego celu, kiedy kolejny raz próbuję dowiedzieć się od samego siebie, do czego powinienem dążyć, w mojej głowie pojawia się zdanie, które wydaje się, jakby nie pochodziło ode mnie. "Jesteś tu, żeby połączyć to, co największe, z tym, co naprawdę małe". No niby spoko, jest to z pewnością jakiś cel,...

Dzisiaj nic nie napisałem

 Serio. Dzisiaj niedziela. Późny wieczór. Nie ma sensu pisać.  Trzeba odpocząć. Zregenerować się na najbliższy tydzień.  Zrewidować swój punkt widzenia. Zastanowić nad kolejnymi planami.  Nie będę dziś pisał niczego nowego. To może poczekać.  Nie będę dziś pisał o psychologii pozytywnej, ani o tym, że niektórzy charakteryzują się odwróceniem piramidy potrzeb Maslowa.  Przedstawienie faktu, że duża ilość pieniędzy, edukacja i inteligencja nie mają wpływu na poczucie szczęścia, a w ogromnym stopniu wpływają na nie dieta, rodzina i wiek, może poczekać cierpliwie na swoją kolej.  Nawet nie ma sensu pisać o kolejnym opowiadaniu. Nieważne, czy dotyczyłoby tematu połączenia wzniosłości ze zwyczajną prozą życia. Nie czas na to. W losowym artykule na Wikipedii trafił się akurat artykuł o sznurze modlitewnym? Akurat w niedzielę? No zaraz, ale przecież odpoczywam. Następnym razem pozastanawiam się nad tym, dlaczego powtarzanie modlitw jest tak popularne we wszyst...

Wzrastanie i równowaga

Gdybym miał spróbować wyjść na chwilę ze swojego ciała i spojrzeć z boku, ocenić jakoś swoje zachowanie, powiedziałbym, że to, co przede wszystkim rzuca mi się w oczy, to ogromne wahania energii.  Raz potrafię rzucić się w wir pracy i siedzieć bez przerwy przez cały dzień, robiąc powtarzalne czynności, nie rozpraszając się przy tym w ogóle, innym razem, zaraz po przebudzeniu, leżę przez parę godzin w łóżku, gapiąc się w telefon, nie mając absolutnie ani trochę motywacji do robienia czegokolwiek, co wymagałoby jakiegokolwiek wysiłku, czy to fizycznego, czy umysłowego. Zaraz potem mogę usiąść i jednym ciągiem przeczytać książkę, która całkowitym przypadkiem przykuła moją uwagę, a kiedy już skończę, patrzę tylko na rosnącą kupkę pozycji do przeczytania, przekładając je tylko z miejsca na miejsce. Mogę usiąść i napisać parę tysięcy słów z historii, o której istnieniu sekundę przed rozpoczęciem nie miałem pojęcia i czuję się tak, jakbym opisywał po prostu to, co rozgrywa się już i tak, ...