Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z listopada 19, 2019

Mój przyjaciel Milos

Dzień był upalny.  Słońce prażyło niemiłosiernie, a bezchmurne niebo nie zapowiadało nawet chwili wytchnienia.Jeden z mężczyzn ukrytych w cieniu ogromnego drzewa oliwnego pociągnął zdrowo z amfory. Chłeptał łapczywie, a strużki karminowego płynu ciekły mu po brodzie, znikając w długiej, siwej brodzie. Parę kropel zawędrowało na koszulę pijącego, tworząc kolejne plamy w już i tak pobrudzonym ubraniu. Czknął głośno, odetchnął pełną piersią i przymrużył oczy z zadowoleniem. Uśmiech pojawił się na jego twarzy niemal natychmiast.
- To jest to, mój drogi, dobre wino i doborowe towarzystwo. Właśnie po to warto żyć!  Zakrzyknął, rozkładając ręce niczym gospodarz zapraszający do karczmy.

Coś w jego wyglądzie intrygowało. Był przysadzisty, z wielkim brzuchem będącym efektem niezliczonych popijaw. Długie włosy opadały w nieładzie na koszulę, zakrywając niektóre z zabrudzeń, a z dziurawego buta wystawał nonszalancko lewy paluch. Rozmówca przyjrzał mu się wnikliwie i dostrzegł, co tak naprawdę sp…