Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z lutego 17, 2018

Ludzki żeń-szeń

Miałem nic nie pisać, ale właściwie to jak już mania, to pełną parą. Zastanawiałem się długo, jak powinienem pisać, co powinienem pisać i jakby było najlepiej, żeby to była ogromna spójność, żeby nikogo nie urazić, a w ogóle to najlepiej, jakby wszyscy chcieli mnie czytać, żebyśmy razem w rozwoju sobie trwali, zamiast w marazmie spędzali dzień za dniem. Myślałem nie wiadomo jak mocno, co by tu zrobić, żeby było ciekawie ale i pożytecznie. Ale wiecie co? Jak czasem coś walnie w głowę, to może być i nieprzemyślane, i absurdalne, może mało zrozumiałe. Czy to gorzej, czy nie, kwestia sporna, w każdym razie chciałbym sobie jakieś takie wynurzenia prosto z siebie pouskuteczniać, chociaż tak przez chwilę. Boli mnie wiele rzeczy. Bolą mnie łopatki jak się źle wyśpię, boli mnie głowa, często pieką oczy. Ale najbardziej mnie boli to, że jest tak dużo dobrych ludzi, którzy są traktowani źle. Przez ludzi, przez rodzinę, przez społeczeństwo. Sam się do tego przyczyniam, nie będę z siebie robił nie…

Artystyczne nic

Żyję w coraz większym przekonaniu, że mam twórczą chorobę afektywną dwubiegunową. Ciągłe momenty twórczych wzlotów i upadków, manie ciągłego dążenia do pisania przeplatane ogromnymi połaciami artystycznej depresji, w których jakby celowo próbuję zapominać, że lubię pisać, przekonując siebie, że jest tyle innych rzeczy do robienia. Życie nie rozpieszcza, jak to mówią.