Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wzrastanie i równowaga

Gdybym miał spróbować wyjść na chwilę ze swojego ciała i spojrzeć z boku, ocenić jakoś swoje zachowanie, powiedziałbym, że to, co przede wszystkim rzuca mi się w oczy, to ogromne wahania energii.  Raz potrafię rzucić się w wir pracy i siedzieć bez przerwy przez cały dzień, robiąc powtarzalne czynności, nie rozpraszając się przy tym w ogóle, innym razem, zaraz po przebudzeniu, leżę przez parę godzin w łóżku, gapiąc się w telefon, nie mając absolutnie ani trochę motywacji do robienia czegokolwiek, co wymagałoby jakiegokolwiek wysiłku, czy to fizycznego, czy umysłowego. Zaraz potem mogę usiąść i jednym ciągiem przeczytać książkę, która całkowitym przypadkiem przykuła moją uwagę, a kiedy już skończę, patrzę tylko na rosnącą kupkę pozycji do przeczytania, przekładając je tylko z miejsca na miejsce. Mogę usiąść i napisać parę tysięcy słów z historii, o której istnieniu sekundę przed rozpoczęciem nie miałem pojęcia i czuję się tak, jakbym opisywał po prostu to, co rozgrywa się już i tak, ...

Wspomnienia

Myślę, że to zaskakujące, że mam dwadzieścia pięć lat, a ze swojego życia pamiętam głównie urywki. Ciekawe jest dla mnie to, jak działa pamięć. Jeżeli chciałbym prześledzić swoje życie od początku do chwili, w której siedzę i piszę te słowa, musiałbym siedzieć miesiącami i spisywać wszystko. Mógłbym starać się uporządkować te strzępki informacji na temat tego, co doświadczyłem przez wszystkie te lata, układać je chronologicznie, a jednak rezultat przypominałby bardziej strzępki grzybni, rozsiane to tu, to tam, raz zagęszczone, tłoczące się jedna koło drugiej, raz praktycznie nieobecne, złączone delikatną nicią czasu. Podobną są ludzie z pamięcią tak dobrą, że potrafią sięgać wstecz dokądkolwiek zechcą, wypuszczać na światło dzienne wszystkie wspomnienia. Wspaniała umiejętność. Sam chciałbym kiedyś tak umieć.  Póki co, wędruje sobie w czasie, wspominając w losowych momentach zdarzenia, które mi się przytrafiły. Niekiedy przypominam sobie dane fragmenty, kiedy ktoś mi o nich opowie, ...

Kotka Lucynka alias Metatron

Jako, że covid, który według niektórych ludzi jest zmyśloną chorobą, uderzył w moją rodzinę, zarażając wszystkich dookoła ze skutecznością godną fińskiego snajpera, zostałem zamknięty na kwarantannie. Co ważne dla dzisiejszej historii, utknąłem w pokoju, siedząc z rodzicami i naszą wiekową kotką pod jednym dachem.  Lucyna, bo tak na imię tej szacownej staruszce (mowa o kocie, Mama nie jest znowu taka stara), ma bardzo ciekawy tryb życia. Śpi bowiem całymi dniami, wylegując się na swojej specjalnej poduszce. Podusia, która za czasów swojej świetności wyróżniała się swoim bordowym kolorem, przez parę ostatnich lat została tak szczelnie pokryta futrem, że zmieniła kolor na biały z domieszką burego. Myślę, że to w odpowiedni sposób przedstawia, jak często przesiaduje na niej zwinięty w kłębek koteczek. Niewielka dygresja : Widziałem kiedyś, jak ludzie wyczesują swoje zwierzaki, a z pozostałości ich sierści robią podobnych rozmiarów klony. Mam silne podejrzenie, że z samej tej kociej po...

Mój mały dom

Lily krzątała się po kuchni, przygotowując danie. Zapach smażonej cebuli roznosił się po mieszkaniu, wywołując uśmiech na jej twarzy. Często cieszyła się, kiedy cebula lub czosnek lądowały na rozgrzanej patelni. Podniosła łyżkę do ust, próbując sosu. Jeszcze więcej chilli, wtedy będzie idealne.  Otworzyły się drzwi.  - A cóż to za piękny zapach?! - Zakrzyknął od progu James, otrzepując buty ze śniegu. - Czyżbyś robiła swoją popisową zupę?  - To sos, głuptasie, ale byłeś blisko. - Zaśmiała się i podeszła do niego. Pocałował ją w usta, na powitanie. - Mam dobrą wiadomość. - Powiedział, patrząc prosto w jej błyszczące oczy.   - Ekstra. Ale umyj ręce, zanim czegoś dotkniesz. - Pouczyła go, jak zwykle zresztą. Ruszył do łazienki, nie zdejmując płaszcza.  - Tak w ogóle, to co tam słychać u ciebie? Jak minął dzień? - Zapytał.  - Gotuję, jak widzisz. Wróciłam dziś wcześniej. Zwolnili mnie z pracy.  - Ale, że tak całkiem? - Zakręcił wodę, żeby lepiej słysz...

1000 słów

  Jak zostać pisarzem? Najważniejsze to pisać. Pisać dużo, często. Uczyć się słów, składania zdań, tworzenia akapitów. Znaleźć swój rytm. Nie zniechęcać się. Poznać siebie i to, co pozwoli ci tworzyć porywające historie. Od czego zacząć? Stephen King proponuje, żeby nałożyć na siebie reżim pisania określonej liczby słów dziennie. Na początek niech będzie tysiąc. Tysiąc słów to nie jest tak mało. Wiele można w nich zawrzeć. Niektórzy potrafią kreślić historie w paru prostych słowach. Wystarczy powiedzieć: Carl zmienił się nieco od czasu wypadku. Niestety, na gorsze. Stał się zgorzkniały, opryskliwy. Stracił cierpliwość do ludzi, którą wcześniej się wyróżniał. Do czasu, aż przygarnął psa. Ten nauczył go kochać. Powrócił do dawnego siebie. Historia gotowa. Co się w niej kryje? Długie miesiące, może nawet lata życia naszego Carla. Godziny poświęcone na rozpamiętywanie tego, co mu się wydarzyło. Złość na niesprawiedliwość wszechświata. Brak zgody na to, że często to właśnie przypade...

Nieskończony koan

 W nieskończoności się tak lubujemy.  Czemu więc skończenie przysparza nam radość?

Parę słów o tym, jak zawarłem pakt

 Zjawił się u mnie niespodziewanie. Lata doświadczeń nauczyły mnie tego, żeby się nie spodziewać. Dzięki temu podejściu uniknąłem wielu niepowodzeń. Przyszedł, oznajmiając, że ma dar niezwykły. Posiada moc, dzięki której spełnia nietypowe życzenia. Oferował pomoc. Dał mi trzy dni, żebym zebrał myśli. Odpowiedź zostawić miałem w toalecie publicznej, na drugim piętrze galerii handlowej. Wręczył mi papier oraz małą buteleczkę, wypełnioną gęstym, czerwonym atramentem. Miałem napisać, najpiękniej jak umiem, jedną przemyślaną, oryginalną prośbę.  Oczywiście nie uwierzyłem, by cokolwiek spełnił. Nie musisz mi wierzyć, powiedział. Potraktuj to bardziej jako rozrywkę. Wyzwanie umysłowe lub coś w tym rodzaju. Postanowiłem spróbować. Zadrwić przy tym trochę, prawdziwie cynicznie.  "Chcę tego, by otrzymać przedmiot prawdziwie szalbierczy. Artefakt będący portalem. Wrotami, przez który przedostają się nikczemne dzieła, będące dziećmi chaosu. Zwieńczeniem destrukcji, zjawiska entropii....