Przejdź do głównej zawartości

Posty

Nowy rok, stary ja

 No i stało się. Kolejny raz Ziemia okrążyła Słońce. Pozmieniało się trochę, nie ma co ukrywać. Cieszę się ogromnie, że postanowiłem dotrzymać swoich noworocznych postanowień. Tym razem postanowiłem przełożyć jakość nad ilość, co niewątpliwie przyczyniło się do tego małego sukcesu.  Piszę to po to, żeby ktoś z Was również mógł zmienić coś w swoim życiu. Coś, czego w sobie nie lubi, co mu wadzi i przeszkadza. Zamiast kolejny rok zaczynać biegać, przechodzić na dietę, czy iść na siłownię w styczniu, by potem odpuścić zanim nadejdzie luty, możecie zmienić swoje życie diametralnie, naginając na swoje potrzeby własną wolę. Płynąć na fali zmian, które i tak zachodzą w moim ostatnio dosyć burzliwym życiu wewnętrznym, wziąłem na barki dwa postanowienia.  Po pierwsze, nie piłem alkoholu przez cały rok 2020. Było to niewątpliwie ciekawe przeżycie. Międzynarodowy dzień kaca, jak nazywają niektórzy Nowy Rok, minął mi tak nieprzyjemnie, że postanowiłem wysiąść z tego wagonika i nie wl...

Odwróćcie w końcu tę klepsydrę!

 Gdy siedzę i myślę, jaki ugryźć temat, To w głowie mi grają znów jedynie świerszcze.  Potem eureka! Mam wątek, nareszcie! Lecz muszę się zbierać, powtarza się schemat...  Czas wciąż mi ucieka, jak złapać go w kleszcze? 

Spróbujmy być dla siebie bardziej życzliwi

Aldous Huxley był niewątpliwie ciekawą postacią. Napisał takie dzieła jak "Nowy wspaniały świat", "Wyspa", "Drzwi percepcji", czy "Filozofia wieczysta". Podczas swojego życia zdecydowaną większość czasu spędzał nad zgłębianiem ludzkiej psychiki i duchowości. Po wielu latach, będąc już w zaawansowanym wieku, podobno zdarzyło mu się wypowiedzieć poniższe słowa: Szukamy często dróg na skróty, pragniemy dobrego życia, sukcesu, poważania i uznania innych. Próbujemy na rozmaite sposoby zmienić na lepsze swoją sytuację, poprawiając sobie humor jedzeniem, używkami, hazardem, wirtualną rzeczywistością. Czasem usiłujemy przerzucać swoje problemy na innych, wyżywając się na nich za to, że sami nie potrafimy poradzić sobie z własnymi emocjami. Wściekamy się na cały świat, nie zgadzając się na zastaną rzeczywistość. Co zatem zrobić? Huxley, po ogromnej ilości czasu spędzonego na próbie odpowiedzi na to pytanie daje nam ciekawą opcję - spróbujmy być dla siebie...

Emocje

Nie wiem jak to się dzieje. Noszę w sobie tak wiele, ciągle mam coś do powiedzenia, ale jak siadam do pisania, znowu w głowie mam pusto. Próbuję poukładać chaotyczne myśli, schować je jakoś, upchać do szufladek, a jednak, kiedy tylko dopchnę je trochę na siłę, gotowe są zmienić się zaraz w sprężyny, czekające na jakikolwiek ruch, żeby wyskoczyć z powrotem i latać po głowie niczym cząsteczki w stanie gazowym.  Próbuję poukładać sobie życie, obrać kierunek, skupić na celu i pędzić do przodu, aż dotrę tam, gdzie chcę. Zamiast tego znów czuję się jak liść, który upadł przypadkiem na środku jeziora, kołysany to w jedną, to w drugą stronę. Od pewnego dnia, po wielu latach poszukiwania życiowego celu, kiedy kolejny raz próbuję dowiedzieć się od samego siebie, do czego powinienem dążyć, w mojej głowie pojawia się zdanie, które wydaje się, jakby nie pochodziło ode mnie. "Jesteś tu, żeby połączyć to, co największe, z tym, co naprawdę małe". No niby spoko, jest to z pewnością jakiś cel,...

Dzisiaj nic nie napisałem

 Serio. Dzisiaj niedziela. Późny wieczór. Nie ma sensu pisać.  Trzeba odpocząć. Zregenerować się na najbliższy tydzień.  Zrewidować swój punkt widzenia. Zastanowić nad kolejnymi planami.  Nie będę dziś pisał niczego nowego. To może poczekać.  Nie będę dziś pisał o psychologii pozytywnej, ani o tym, że niektórzy charakteryzują się odwróceniem piramidy potrzeb Maslowa.  Przedstawienie faktu, że duża ilość pieniędzy, edukacja i inteligencja nie mają wpływu na poczucie szczęścia, a w ogromnym stopniu wpływają na nie dieta, rodzina i wiek, może poczekać cierpliwie na swoją kolej.  Nawet nie ma sensu pisać o kolejnym opowiadaniu. Nieważne, czy dotyczyłoby tematu połączenia wzniosłości ze zwyczajną prozą życia. Nie czas na to. W losowym artykule na Wikipedii trafił się akurat artykuł o sznurze modlitewnym? Akurat w niedzielę? No zaraz, ale przecież odpoczywam. Następnym razem pozastanawiam się nad tym, dlaczego powtarzanie modlitw jest tak popularne we wszyst...

Wzrastanie i równowaga

Gdybym miał spróbować wyjść na chwilę ze swojego ciała i spojrzeć z boku, ocenić jakoś swoje zachowanie, powiedziałbym, że to, co przede wszystkim rzuca mi się w oczy, to ogromne wahania energii.  Raz potrafię rzucić się w wir pracy i siedzieć bez przerwy przez cały dzień, robiąc powtarzalne czynności, nie rozpraszając się przy tym w ogóle, innym razem, zaraz po przebudzeniu, leżę przez parę godzin w łóżku, gapiąc się w telefon, nie mając absolutnie ani trochę motywacji do robienia czegokolwiek, co wymagałoby jakiegokolwiek wysiłku, czy to fizycznego, czy umysłowego. Zaraz potem mogę usiąść i jednym ciągiem przeczytać książkę, która całkowitym przypadkiem przykuła moją uwagę, a kiedy już skończę, patrzę tylko na rosnącą kupkę pozycji do przeczytania, przekładając je tylko z miejsca na miejsce. Mogę usiąść i napisać parę tysięcy słów z historii, o której istnieniu sekundę przed rozpoczęciem nie miałem pojęcia i czuję się tak, jakbym opisywał po prostu to, co rozgrywa się już i tak, ...