Przejdź do głównej zawartości

Posty

Hassan, Syn Słońca.

Co zrobić ze zmęczeniem? Kiedy ciało zdaje się powoli domagać odpoczynku i relaksuje się, nie patrząc na to, czy tego chcesz, czy nie? Kiedy umysł osuwa się, zalewając świadomość parującym absurdem? No cóż, wydaje mi się, że dobrym pomysłem jest spisanie tego absurdu i nadanie mu niewielkiej nuty wiarygodności. *** HASSAN Hassan brnął z trudem przez wszechogarniający piasek. Zmarznięte ciało drżało z zimna, próbując wytworzyć chociażby niewielką ilość dodatkowego ciepła. Z każdej strony ogarniała go ciemność. Zerknął na złoty zegarek, zawieszony na łańcuszku. Jedyne widoczne punkty, poza gwiazdami na niebie, jakimi były połyskujące na zielono fluorescencyjne wskazówki, pokazywały godzinę czwartą dwadzieścia. Próbował uśmiechnąć się na wspomnienie beztroskich, młodzieńczych lat. O tej godzinie często wypuszczał z płuc gęsty, siwy dym, a potem godzinami zanosił się dzikim rechotem. Mięśnie poruszone przez próbę wykrzywienia ust przypomniały mu o ogromnym siniaku, pokrywającym praw...

H.

1.  H. już za młodu błyszczał intelektem. Odziany jak w kajdan swym wewnętrznym pięknem. Idee w mig chwytał, zadania obliczał, I światem się cieszył, przyrodą zachwycał. Po prostu cud chłopak! Co geniuszu iskrę Otrzymał gdzieś w genach jako małe pisklę. Każdy go chwalił, widział jak na dłoni, Tę przyszłość naukowca, co odbierze Nobla, Dziękując rodzinie, która łzę uroni, Wzruszona sukcesem kochanego bąbla. Lecz życie nie bajka, wiele osób powie, Zaczęło się w szkole, gdzie spotkał się z cechą Tak liczną wśród chłopców, lecz również i kobiet. Agresja jej było, od której daleko Tak trzymał się z dala, brak było w rodzinie, Bardzo się więc zdziwił, kiedy się dowiedział: Większości znajomych jest to drugie imię. 2.  Nie rozumiał tego, że biją ze strachu, Że sami się boją tego, że są słabi Próbował się pozbyć tych wiecznych siniaków, Zakrywał swe ciało wielkimi bluzami. I wiecznie czuł zimno, choć kiedyś się palił, Do ludzi, do...

Najlepszy przyjaciel

Naucz się żyć ze sobą, w końcu spędzasz ze sobą cały swój czas. Polub tę osobę, wyświadczysz sobie przysługę.  Nie analizuj zbytnio.  Po prostu to zrób.  Pogadaj ze sobą jak z dobrym znajomym.  Zaparz herbaty, usiądź wygodnie i porozmawiaj.  Dowiedz się czegoś o sobie z najlepszego źródła.  Postaw na całkowitą szczerość, a potem zaprzyjaźnij się ze sobą. Zobaczysz, że zrobisz tym samym wiele dobrego, nie tylko dla siebie. Nie zmieniaj ludzi wokół.  Poznaj dzisiaj siebie, towarzysza na dobre i złe.   Naprawdę warto. 

Kolejny projekt, którego nie ukończę

Jeżeli znacie mnie trochę lepiej, możliwe, że udało wam się poznać jedną z moich przywar, z którą od niedawna zacząłem wzmożoną walkę. O co chodzi? O słomiany zapał. Od kiedy pamiętam nie kończyłem rzeczy. Zaczynałem kolejne opowiadania, książki, wiersze, jeden po drugim, przez jakiś czas interesując się wszystkim, co związane z daną tematyką, tylko po to, żeby zaraz porzucić wszystko, co udało mi się napisać i dać się ponieść kolejnej fascynującej przygodzie. Zapiski ginęły potem na kolejnych dyskach twardych, żyjąc niedokończone gdzieś głęboko we mnie, dając mi poczucie tego, że raczej nie uda mi się przeprowadzić ich bezpiecznie na drugą stronę mostu, na które je wepchnąłem. Z drugiej strony, muszę przyznać, że w zaczynaniu historii doprowadziłem się do mistrzostwa. Mogę namiętnie zaczynać historię, nadawać im życie i pozostawiać na pastwę   domysłów. Tutaj jakiś tajemniczy gość, tutaj prywatny detektyw. Z lewej błyskotliwe przemyślenia, z prawej sielankowy opis przechodzenia ...

Wózek (Golem - Część druga)

Tak jak wspominałem w poprzednim poście, postanowiłem rozdzielić opowiadanie na dwie części. Jak możecie zauważyć, treść trochę różni się między wersjami, starałem się jednak, żeby obie napisane zostały w podobnych duchu opowieści. Wersja oryginalna, pisana w czasach podstawówki:  Było słoneczne południe. Absalon wyjął swój wyszczerbiony miecz z pochwy, a potem zaczął pieczołowicie rzeźbić w drewnie. Gdy minęło pół godziny miał już cztery duże kółka i przymocował je do zwiniętej z portu tratwy. Potem doczepił zardzewiałe zawiasy i zaimprowizowaną rączkę, wykonaną ze starej łopaty (także „pożyczonej” z portu). Potem z pociętych zardzewiałym, lecz nadal ostrym dwuręcznym toporem bali drewna Absalon zrobił ściany pojazdu i sprawdził, czy się trzyma. Cała jego praca odbywała się na wzniesieniu góry znajdującej się parę kilometrów na północ poza miastem. Budując tutaj miał bliżej do portu oraz kamieniołomu. Stanął na pojeździe i… runął w dół góry, próbując utrzymać równowagę ...

Golem

Jakiś czas temu podczas sprzątania pokoju i pozbywania się z niego niepotrzebnych rzeczy natrafiłem na zeszyt z czasów podstawówki. Drobnym pismem zapisałem w nim trzy kartki, w których znajdowała się krótka historyjka, będąca początkiem większej przygody niedoszłego nekromanty imieniem Absalon. Nekromanta ten poszukiwał sposobu na stworzenie golema. Historia skończyła się tak samo szybko jak rozpoczęła, porzuciłem ten pomysł i do tej pory nie kontynuowałem pisania tej historii. Wniknęła ona jednak gdzieś głęboko we mnie, zostając jak drzazga i uwierając mnie, jakby szeptała mi do ucha "zacząłeś mnie, więc mnie skończ". Dzisiaj postanowiłem przeprowadzić pewien eksperyment i sprawdzić, jak na przestrzeni lat rozwinął się mój warsztat pisarski, poddając się przy okazji podszeptom historii o golemie. Przepisałem całość do komputera, a następnie przeredagowałem tak, jakbym pisał tę opowieść od nowa, bazując jednak na podstawowych elementach znajdujących się w oryginale. Jeżeli j...