Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z grudnia 23, 2019

W cieniu cyprysów. Część IV: Cholerne macki

Obudziłem się cały mokry. Otworzyłem oczy i zacząłem wpatrywać się w sufit. Napiąłem mięśnie, usiłując wstać z łóżka. Obolałe ciało przypomniało mi o wczorajszym wysiłku. Przez lewy mięsień obszerny pośredni przemaszerowała armia mrówek. O tym, że jest to mięsień obszerny pośredni nie miałem zielonego pojęcia. Przeczytałem o tym wiele dni później, próbując odnaleźć odpowiednie określenie zdrętwiałego obszaru znajdującego się na samym środku uda. Przeciążone plecy odpowiedziały przeszywającym uczuciem igieł wbijanych prosto w nerwy. Jęknąłem i odpuściłem sobie pomysł zerwania się na równe nogi. Przetarłem zapuchnięte powieki. Podniosłem głowę, omiatając spojrzeniem pokój. Na podłodze wciąż leżały porozrzucane ciuchy. Klamka imitująca ramię głowonoga spoczywała na szafce nocnej. Wyłamane drzwi dalej opierały się o futrynę, postawione do góry nogami.



"To chyba metafora mojego życia." Pomyślałem, parskając śmiechem. - Co cię tak rozbawiło? Przypomniałeś sobie swoją wczorajszą li…